1 2 aim

Artykuły

Kariera po służbie

Rafał Kowalski. Żołnierz CSWLąd Poznań – Instruktor Zaawansowany SERE, autor książki „Snajper – ukryta broń dowódców” – Ambasador REKRUT24

R: Jakie cechy, wypracowane przez lata służby stanowią według ciebie mocne strony byłych żołnierzy i funkcjonariuszy służb mundurowych ?

W moim przekonaniu kluczowymi cechami byłych żołnierzy i funkcjonariuszy są niewątpliwie, odpowiedzialność, zdyscyplinowanie i punktualność, można tutaj również wyróżnić takie cechy jak odporność na duży stres, umiejętność działania pod presją i bez wątpienia zdolność do pracy w zespole. To są właśnie te cechy, którymi mogą poszczycić się byli mundurowi a które są w tych czasach poszukiwane przez firmy i korporacje na rynku cywilnym.

R: Czy odchodzącym na emeryturę żołnierzom i funkcjonariuszom przydałby się doradca (osoba, lub firma) pomagający im w poszukiwaniu pracy na rynku cywilnym? 

Z własnego doświadczenia wiem, ponieważ byłem już na emeryturze, że nie łatwo jest znaleźć pracę na rynku cywilnym byłemu mundurowemu, a już w szczególności nie świadomemu swoich umiejętności który znalazł się nagle na głębokiej wodzie z niewielką wiedzą, gdzie szukać roboty…. no chyba że jest to agencja ochrony, która nie daję zazwyczaj wielkich perspektyw, oferując przeważnie najniższe stanowiska w hierarchii firmy. Oczywiście są również przypadki podjęcia pracy w administracji Państwowej przez byłych żołnierzy, którzy ukończyli uczelnie wyższe, studia podyplomowe oraz kursy, o których wiedzieli, że będą mogli je wykorzystać w pracy na rynku cywilnym przechodząc na emeryturę. Moim zdaniem powinna znaleźć się w kraju firma/agencja, która po sprawdzeniu potencjału, określeniu umiejętności, doświadczenia i ukończonych szkół czy kursów, mogłaby określić w jakiego rodzaju pracy znalazłby się były mundurowy i nakierowałaby go na określoną drogę w cywilu.

R: Czy warto jeszcze przed przejściem na emeryturę, wyjściem do cywila, przygotować się, ułożyć sobie jakiś plan działań dotyczący etapu „po służbie”?

Oczywiście że warto, a nawet trzeba! Przecież są w służbach mundurowych osoby na różnych stanowiskach wykonujących naprawdę ciężką robotę w różnych warunkach pogodowych, działających w różnych środowiskach często poza granicami kraju i nie zawsze z wielkimi perspektywami na rozwijanie się w tym co robią najlepiej. Takie osoby nie muszą się zestarzeć i wyeksploatować swojego organizmu w służbie. 

W obecnych czasach bardzo często do służby przychodzą ludzie młodzi którzy już w momencie zakładania munduru są dobrze wykształceni, po wielu kursach i szkoleniach posługujący się biegle nawet kilkoma językami.  Tacy ludzie oddając Ojczyźnie 15 czy 20 lat życia nie chcąc „zapuścić siwej brody” na swoim stanowisku wiedzą, że przechodząc na wcześniejszą emeryturę nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy na rynku cywilnym. Wielu „starszych” mundurowych których spotkałem przez ostatnie lata chyba przejrzało na oczy i podjęło się dalszej nauce w uczelniach wyższych na „dochodowych” kierunkach, ukończyło wiele szkoleń i kursów również tych językowych, które ich zdaniem pozwolą im odnieść sukces na cywilnej niwie zawodowej. Naprawdę warto otworzyć oczy i zastanowić się głęboko, co będę robił jeśli wyjdę cywila? Czy nie zejdę na złą drogę? Czy nie poddam się tak łatwo dostępnym używkom, przez które stracę wszystko. W mojej opinii naprawdę trzeba się tą kwestią zainteresować, żeby nie zderzyć się z szarą rzeczywistością.   

R: Piszesz książki, opowiesz nam o nich?  

Impulsem do napisania mojej pierwszej książki „Snajper – ukryta broń dowódców” był fakt, iż nie było na rynku pozycji książkowych, które opisywałyby w sposób szczegółowy zasady i techniki działania tej szczególnej specjalności jakim jest snajper. Tematem snajperów i strzelców wyborowych a dokładnie technikami działania zainteresowałem się już wiele lat wcześniej, kiedy to przyszedł czas, że musiałem jako ówczesny instruktor taktyki wyszkolić strzelców wyborowych przygotowujących się do misji w Kosowie i Czadzie. Niewątpliwie wielką dawkę wiedzy otrzymałem na legendarnym kursie taktyczno-wytrzymałościowym dla dowódców pododdziałów rozpoznawczych pk. „PATROL” na którym po dziś dzień instruktorzy szkolą elitę zwiadu na potrzeby Wojsk Lądowych. Na protoplastę kursu bez dwóch zadań wskazać trzeba na pułkownika Tomasza Łyska, który z mozołem brnął przez wszystko, aby tylko stworzyć jak najlepsze warunki do przeszkolenia najlepszych rozpoznawczyków. Pułkownik Łysek postarał się również o najlepszych instruktorów, którzy metodycznie, bez pośpiechu przekazywali ogrom wiedzy czerpiąc ze swojego wielkiego doświadczenia. Tymi instruktorami okazali się byli żołnierze JW. GROM ppłk Andrzej Kruczyński „Wódz” Były dowódca Zespołu Bojowego „A”. Dowodził akcją zdobycia i nie dopuszczenia do wysadzenia jednej z platform przeładunkowych na wodach Zatoki Perskiej oraz późniejszymi działaniami w porcie Umm Kasr i były wieloletni szef szkolenia GROM-u ppłk Karol Komisarczyk, pierwszy polski żołnierz który ukończył amerykański kurs zielonych beretów. Nie ukrywam, że również zaczerpnąłem wiedzy wielką łyżką, rozmawialiśmy już wieczorami po odprawach i przygotowaniach do kolejnego dnia szkoleniowego. W wyniku naszych rozmów na różne tematy, ale szczególnie te szkoleniowe powstała w kolejnym roku druga książka „Snajperzy w operacjach specjalnych” która opisuję te elementy snajperstwa, które odnoszą się do żołnierzy Sił Specjalnych. Dwa lata później udało mi się sprawić, że została wydana trzecia książka „Niewidzialni – maskowanie na polu walki” którą nazywam moim dzieckiem. Można powiedzieć, że całą moją służbę a zacząłem w 1992 roku, interesowałem się maskowaniem, tak więc po wielu latach pozyskiwania wiedzy oraz doświadczenia podczas działania w różnych warunkach atmosferycznych, terenowych oraz porach roku postanowiłem przelać trochę wiedzy na papier dla potomnych. Napisałem powyżej „trochę wiedzy”, bo zostawiłem dla siebie takie moje, jak ja to nazywam „smaczki”. Od roku 2015 służbę pełnie w Cyklu Rozpoznania w CSWLąd w Poznaniu gdzie z racji tego że jest to pierwsza komórka w WP która zaczęła prowadzić kursy SERE musiałem przejść wszystkie jego poziomy czyli A,B,C, a następnie kurs instruktorski letni a potem zimowy a zaraz potem kurs na instruktora zaawansowanego SERE. Nie powiem, że było lekko bo w wieku 44 lat będąc kursantem ramię w ramię z 28-30 latkami miałem co robić żeby nie zostawać poza ramami. Na szczęście się udało, wchłonąłem masę wiedzy i doświadczenia. I tutaj też wpadłem na pomysł, aby coś naskrobać. W wyniku czego jeszcze w tym roku pojawi się na rynku moja czwarta książka „Survival podczas szkolenia SERE” która nawiązuje do tego specyficznego survivalu który realizują żołnierze podczas unikania we wrogim terenie w ugrupowaniu przeciwnika.

R: Dziękujemy za rozmowę
Dziękuję.

Kontakt

ul. Foksal 18 00-372 Warszawa

+48 502 424 099

Rekrutujemy umiejętności.
Łączymy pracodawców z byłymi żołnierzami i funkcjonariuszami.