1 2 aim

Artykuły

Kariera po służbie

Od oficera kontrwywiadu do kontraktora i ochrony na wycieczkowcach

O odnalezieniu się w nowym, niezrozumiałym środowisku po odejściu ze służby i pracy na statkach rozmawiamy z majorem rezerwy Adamem Zielińskim - ambasadorem projektu Rekrut24.

Rekrut24: Opowiedz nam trochę o sobie, co robiłeś zanim stałeś się cywilem?

Adam Zieliński: Służyłem w kontrwywiadzie i w wywiadzie wojskowym przez ponad dziesięć lat.  Moja służba była dość specyficzna, ponieważ poza normalnymi obowiązkami, byłem przygotowywany również do realizowania samodzielnych zadań poza granicami państwa w ramach oficjalnych misji stabilizacyjnych. Brałem udział w misjach w Afganistanie, gdzie łącznie spędziłem 18 miesięcy oraz Bośni i Hercegowinie, gdzie byłem dziewięć miesięcy.

Specjalizowałem się w rozpoznaniu i pracy operacyjnej (pozyskiwanie kluczowych, wiarygodnych informacji dla naszego kontyngentu).

R24: Od kiedy jesteś na emeryturze i czy trudno było Ci się odnaleźć w nowym środowisku?

AZ: Przyznam, że ciężko było mi się odnaleźć w tzw. „cywilnym” życiu zawodowym.  Okazało się, że wcale nie jest łatwo znaleźć zatrudnienie emerytowanemu oficerowi kontrwywiadu.

Kiedy w 2009 roku skończyła się moja przygoda z wojskiem i odszedłem do cywila, myślałem, że z moimi kwalifikacjami oraz wykształceniem, bez trudu znajdę satysfakcjonującą pracę na rynku cywilnym. Z każdym dniem i tygodniem wysyłania CV i odbywania rozmów kwalifikacyjnych wpadałem w coraz większe zwątpienie – wszyscy byli pod wrażeniem CV, ale równocześnie nie wiedzieli co właściwie mają ze mną zrobić. Rozmowy najczęściej kończyły się stwierdzeniem: „zadzwonimy do Pana”. Kontaktu jednak później już nie było. Sądzę, że pracodawcy może i chcieliby mnie zatrudnić, ale obawiali się mojej zawodowej przeszłości. 

R24: Nie poddałeś się jednak i szukałeś dalej?

AZ: Tak, w końcu zacząłem szukać pracy za granicą i bardzo szybko znalazłem zatrudnienie. 

Okazało się, że jestem tak zwanym „towarem deficytowym” dla wielu krajów (szkoda tylko, że nie dla Polski).  I tak oto po kilku tygodniach, lądowałem znowu w Afganistanie – tym razem jako cywilny kontraktor. Na kontraktach popracowałem kilka lat, ale wciąż szukałem czegoś bardziej „cywilnego” czyli w strefie niskiego ryzyka. Trafiłem do pracy w Irlandii.  Ochraniałem tam projekt firmy Shell, doprowadzenia gazociągu z platformy wiertniczej do brzegów Irlandii.  Z ramienia Shell’a wykonywałem misję przekazania okupu piratom somalijskim za uwolnienie statku. Później zacząłem pracę w firmie będącej armatorem największych wycieczkowców świata.

R24: A co robisz obecnie?

AZ: Obecnie pracuje na statkach pasażerskich jako zastępca szefa ochrony statku. 

R24: Opowiedz, jak wygląda praca na statku i jakie są jej „blaski i cienie”? 

AZ: Praca w departamencie ochrony na statku pasażerskim to bardzo wiele zróżnicowanych obowiązków. Począwszy od dbania o odpowiednie zakodowanie elektronicznych zamków w kabinach pasażerskich poprzez prowadzenie odprawy pasażerów w każdym porcie - mam tu na myśli skanowanie bagażu oraz pasażerów, dokładnie tak samo jak na lotniskach oraz prowadzenie na bieżąco ewidencji pasażerów (ilość osób na pokładzie i poza) - kończąc na prowadzeniu dochodzeń w sprawach zgłaszanych przez pasażerów. Często zdążają się przypadki zagubienia drogocennych przedmiotów a czasami też odnajdujemy przy pasażerach narkotyki. Bywa, że dochodzi do konfliktów i bojek. Na wszystkie te zdarzenia są odpowiednie procedury, które trzeba poznać i przestrzegać. Poza normalnymi obowiązkami wciąż przeprowadzane są rożnego rodzaju szkolenia a przynajmniej jeden raz w tygodniu przeprowadzane są ćwiczenia przeciwpożarowe. Zaletą takiej pracy jest ciągle doskonalenie posiadanych i zdobywanie nowych umiejętności. Oczywiście taka praca jest również dobrze płatna. 

R24: Co jest problemem i jak sobie z tym radzisz?

AZ: Do podstawowych problemów w mojej pracy należy notoryczny brak czasu wolnego, ponieważ pracuje się po 12 godzin dziennie i w dodatku na dwie zmiany więc trzeba umieć się przystosować do pracy w dzień i w nocy.  

Brzmi to może trochę strasznie i wydaje się, że już wcale nie można znaleźć czasu dla siebie jednak udaje się urwać kilka godzin. Przykładowo, jeśli zaczynam prace o 08.00 rano to wstaję o 05.00 i idę na trening. Potem prysznic, śniadanie i do pracy.  Wieczorem, jeśli jesteśmy akurat w porcie to po pracy spokojnie można wyjść z kolegami do miasta na kilka piw. Kolejnym problemem jest rozłąka z najbliższymi. Tutaj nie ma recepty. Albo człowiek potrafi się przystosować i rodzina takie życie zaakceptuje albo lepiej takiego wyzwania nie podejmować.  Dodatkowo w tym przypadku in plus działa dla mnie służba w wojsku, ponieważ często byłem wysyłany na różne misje i moja rodzina już się przyzwyczaiła do tego trybu. 

R24: Czy masz szanse, a może już jesteś kapitanem zmiany lub team liderem? Co się z tym wiąże? 

AZ: Byłem team leaderem a teraz jestem zastępcą szefa ochrony. Co się z tym wiąże? Na pewno większa odpowiedzialność, konieczność myślenia rozwiązaniami a nie problemami i umiejętność bycia liderem a nie dowódcą - to ogromna różnica.

R24: Jakie najciekawsze rejony świata zwiedziłeś pływając na statkach?

AZ: Przygoda marynarska zaczęła się w moim przypadku od USA. W Miami zaokrętowałem się na statek pasażerski i zwiedziłem całe Karaiby.  Później popłynąłem w dół Ameryki Południowej, przez Brazylię, Urugwaj aż do Argentyny. Bywałem również na Komorach, Sri Lance w Indiach, UAE oraz Islandii. Największe wrażenie zrobiła na mnie Islandia i Sri Lanka. 

R24: Jaka jest różnica pomiędzy praca na statku pasażerskim a na tankowcu? 

AZ: Oczywiście na statkach handlowych jest moim zdaniem prościej, ponieważ przeważnie cała załoga składa się z około 25 osób. Pracujemy na zmiany, każda zmiana to cztery godziny na mostku. Wypatrujemy ewentualnego zagrożenia, czyli małych łodzi motorowych. W razie ataku piratów jesteśmy odpowiednio uzbrojeni. Jest dużo czasu wolnego, bo na dobę wychodzą dwie wachty po cztery godziny. 

Statki pasażerskie to zupełnie inna historia. Jak już wspominałem pracujemy na dwie zmiany po 12 godzin. Jest dużo różnych obowiązków od rutynowch kontroli pasażerów wchodzących na statek po dochodzenia różnego rodzaju czy interwencje na zgłoszenia naruszenia obowiązujących zasad na statku. Jak widać, mało czasu zostaje nam dla siebie, ale lubię tę pracę. 

R24: Czy to, że jesteś byłym „mundurowym” pomaga Tobie, a jeśli tak to które umiejętności wyniesione ze służby najbardziej są przydatne dla ciebie?

AZ: Bardzo pomaga mi doświadczenie wyniesione ze służb a najbardziej przydaje się samodyscyplina, umiejętność podejmowania decyzji w krótkim czasie i pod presją, znajomość zasad prowadzenia śledztwa i pewnie znalazłoby się jeszcze kilka przydatnych umiejętności.

Podsumowując, w moim przypadku odnalazłem się trochę nietypowo, bo poza krajem, ale jestem zadowolony z mojej cywilnej ścieżki kariery. Chciałbym też przekazać każdemu z Was abyście nawiązywali kontakty z ludźmi, traktowali ich dobrze, z empatią, ponieważ kontakty i komunikacja (języki obce), to moim zdaniem klucz do sukcesu.

Kontakt

ul. Foksal 18 00-372 Warszawa

+48 502 424 099

Rekrutujemy umiejętności.
Łączymy pracodawców z byłymi żołnierzami i funkcjonariuszami.